Czy krzyż powinien zniknąć z parlamentu? Odpowiedź jest prosta – NIE! Tak mógłbym zakończyć ten wpis, ale tego rzecz jasna nie zrobię. Poseł Palikot najwidoczniej znalazł czuły punkt Polaków i po sporze który toczył się wokół krzyża z przed Pałacu Prezydenckiego, postanowił odkopać temat i zbić na tym polityczny kapitał. Jak widać po wynikach wyborów, to mu się udało, choć trudno nie zauważyć, że jakoś do tej pory ani krzyż, ani Kościół mu zbytnio nie przeszkadzali. Głównym postulatem samozwańczego zbawcy narodu jest usunięcie krzyża z parlamentu i wszystkich instytucji państwowych w imię idei rozdziału państwa od Kościoła. Według Palikota w parlamencie nie powinno być miejsca dla symboli innych niż symbole narodowe. Być może zaskoczę kogoś, ale zgadzam się z tym postulatem w 100%. I stąd też moja pierwsza i mniej ważna wątpliwość. Dlaczego główny gwiazdor tego wstępu z równą werwą nie optuje za usunięciem z parlamentu flagi Unii Europejskiej, którą można znaleźć w towarzystwie naszej biało-czerwonej flagi i która towarzyszy wystąpieniom naszych polityków na każdym kroku? Gdzie ta konsekwencja panie Palikot? Nikt mnie nie przekona, że flaga UE może być zakwalifikowana jako symbol NARODOWY, gdyż nim po prostu nie jest. Więc skoro czepiamy się krzyża, symbolu który towarzyszy polskiej państwowości od samego początku (ponad 1000 lat), to dlaczego z równą konsekwencją i stanowczością nie piętnuje się flagi UE, która jest z nami dopiero od 7 lat, a którą również można znaleźć w parlamencie?
Napisałem, że jestem za obecnością krzyża w parlamencie oraz że zgadzam się z Palikotem co do kwestii symboli narodowych w życiu publicznym. Czy jedno nie wyklucza drugiego? Otóż nie! Wszystko zależy od tego, jak zinterpretujemy symbol narodowy. W moim odczuciu krzyż jest symbolem narodowym, a że przy okazji jest symbolem religijnym to w niczym to nie przeszkadza. Zdaje sobie sprawę, że Wikipedia nie jest jakimś wybitnym źródłem wiedzy, ale według definicji, którą tam można znaleźć symbol narodowy - to symbol który wizualnie i werbalnie prezentuje wartości i ciągłość historii narodu, państwa, czy choćby regionu. Encyklopedia dodaje ponadto, że pod tymi symbolami gromadzą się członkowie społeczności z okazji patriotycznych uroczystości. Krzyż w 100% pasuje do tej definicji, więc czemu miałby być nie taktowany jako symbol narodowy, a tylko religijny? Palikot mówi o rozdziale państwa od Kościoła. Nie rozumiem tego postulatu, gdyż państwo polskie ma wpisane w tradycję silne więzi z Kościołem i nigdy nie doświadczyło całkowitego z nim rozdziału, więc dlaczego mielibyśmy tworzyć jakiś precedens? Skoro przez ponad 1000 lat w mniejszym lub większym stopniu państwo w różnych sferach było silnie zintegrowane z kościołem, to dlaczego ma się to nagle zmienić? Bo poseł Palikot tak mówi? Czy nie jest tak, że walka o absolutny podział tych dwóch części, to w pewnym sensie walka z własną tożsamością narodową? Dyskusja na temat korzyści i wad z tego połączenia była toczona nieraz, także i tutaj. Jedno jest pewne, bilans zysków i strat wypada na plus, więc nie widzę powodu, by nagle przekreślić dorobek 1000 lat i powiedzieć, że potrzebny jest rozdział bo tak i już!
Kościoła, ani krzyża nie da się wymazać z kart historii, jako ważnego elementu symboliki narodowej, gdyż od samego początku Polski mamy do czynienia z ciągłym przenikaniem się sfery sacrum i profanum, sfery Kościoła i państwa.
Zarówno w dawnych czasach:
Początki polskiej państwowości zwykł wyznaczać chrzest Polski.
Pierwszą pieśnią na wzór współczesnych hymnów państwowych była Bogurodzica.
Władcą Polski w okresie międzykrólewia był prymas.
Matka Boska została symbolicznie uznana Królową Polski przez ówcześnie panującego Jana Kazimierza w 1656 roku.
Jak i w czasach nam bardziej bliskich:
To Kościół stał się kolebką wychowania patriotycznego oraz swoistą przechowalnią wartości narodowych, zarówno w okresie rozbiorów, okupacji, jak i czasów PRL.
To z krzyżem i z hasłem „Bóg, Honor, Ojczyzna” wielu oddało życie za Polskę.
To papież Polak, prymas Stefan Wyszyński i Kościół mieli swój duży wkład w odzyskanie przez Polskę niepodległości.
To Kościół przez wieki brał swój czynny udział w kreowaniu tożsamości narodowej, zwyczajów i tradycji kolejnych pokoleń Polaków.
To tylko kilka najoczywistszych przykładów, które mają za zadanie jedynie zilustrować, że związki państwa z Kościołem stanowią kluczowy element naszej tradycji i tożsamości narodowej, dlatego wszelkie próby zmiany tej sytuacji, trochę mijają się z celem. Dlatego też krzyż jako symbol tych relacji powinien pozostać w parlamencie i w innych instytucjach państwowych. Krzyż pojawił się w Polsce zanim hymnem stał się Mazurek Dąbrowskiego, zanim oficjalnym godłem został orzeł i zanim barwy narodowe przybrały kolory biały i czerwony i na każdym etapie dziejów towarzyszył polskiej państwowości i z tego powodu należy mu się szacunek.
Jeżeli jednak i te argumenty nie przemawiają do przeciwników krzyża i zwolenników większego rozdziału państwa od Kościoła to istnieje jeszcze jedno rozwiązanie, które mogłoby rozwiązać ten problem. Niech państwo przygotuje specjalną uchwałę, która oficjalnie wpisze krzyż w kanon symboli narodowych, nadając mu nawet i świecką symbolikę. Niech krzyż symbolizuje, np. ciągłość władzy, „zmartwychwstanie” Polski po rozbiorach czy po PRL lub też integralność ziem polskich od północy do południa i z zachodu do wschodu. Powinno to odebrać argument ateistom oraz innym ludziom, którym nie podoba się religijna symbolika krzyża, a innej nie potrafią sobie wyobrazić. Wierzący i tak będą wierzyć, a dzięki temu krzyż będzie mógł pojawić się już wszędzie, jako pełnoprawny symbol, obok godła czy flagi, na co z pewnością zasługuję. Pragnę zwrócić uwagę, że ani razu w tym wpisie nie było specjalnie mowy, ani o Bogu, ani o tym czy ktoś jest katolikiem czy nie. Bo nie o to tu tak naprawdę chodzi. Nie widzę powodu dla którego nawet niewierzący mógłby uznać świecką symbolikę krzyża i jego związki z historią. Ciekaw jestem też, czy Ci tak gorliwie optujący za usunięciem krzyża, z równą determinacją dbają o symbole narodowe, takie jak flaga czy godło, bo wydaje mi się, że większość nie przywiązuje do tego żadnej wagi, a spór o krzyż służy im jedynie jako pole do wylewania swoich pretensji i zarzutów wobec Kościoła.
Na koniec jeszcze jedna kwestia o której warto przypomnieć właśnie dzisiaj. Krzyż wokół którego zrobiło się tak głośno w ostatnich dniach, a który wisi w parlamencie to dar od matki Błogosławionego Jerzego Popiełuszki, który dokładnie 27 lat temu został zamordowany przez funkcjonariuszy SB. Ksiądz ten nie tylko był duszpasterzem, ale równie gorliwym patriotą, który wykorzystywał krzyż do walki o polskość i zginął nie dlatego, że był księdzem, ale dlatego, że był wielkim patriotą. Wiele mówiło się teraz o okolicznościach powieszenia krzyża w parlamencie. Zgadzam się, że sposób w jaki to zrobiono pozostawia wiele do życzenia. Uważam jednak, że bardziej haniebny niż sposób jego powieszenia jest w fakt, że tak późno znalazł się w parlamencie. Bowiem, gdyby krzyż znalazł się w sali plenarnej sejmu zaraz po 1989 roku, po pierwszych wyborach, to znaczyłoby to, że naprawdę powstała wtedy wolna Polska, za którą zginął m.in. Błogosławiony Jerzy Popiełuszko, a nie kraj w którego sejmowych ławach zasiadała ekipa dźwigająca na plecach moralną odpowiedzialność za zwalczanie polskości i wszystkie zbrodnie okresu PRL, w tym zabójstwo księdza Jerzego.










Gdzie w sejmie jest flaga unii?
Tutaj widać gdzie http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/51,114884,10475686.html?i=1